Zacznijmy od definicji terminu mumps: „świnka, nagminne zapalenie przyusznic. Ostra wirusowa choroba zakaźna, wywoływana przez wirusy z rodzaju Rubulavirus [czyt.: rubulawirus], charakteryzująca się gorączką, zapaleniem i obrzękiem ślinianek przyusznych, a czasem także innych ślinianek; rzadkim powikłaniem może być zapalenie jąder, jajników, trzustki lub opon mózgowych”. Wyraz mumps jest wyrazem angielskim, łacińskim zaś odpowiednikiem definiowanej choroby jest termin parotitis epidemica [czyt.: parotitis epidemika] – „nagminne zapalenie przyusznic”.
Gwałtowny wzrost użycia e-papierosów budzi obawy dotyczące ich wpływu na zdrowie górnych dróg oddechowych. Choć są reklamowane jako bezpieczniejsze od tradycyjnych papierosów, aerozole z e-papierosów zawierają nikotynę, rozpuszczalniki i substancje aromatyzujące, które mogą uszkadzać tkanki śluzówki. Wielowarstwowy nabłonek płaski gardła stanowi istotną barierę mechaniczną i immunologiczną. Niniejszy przegląd omawia dane histologiczne i molekularne porównujące użytkowników e-papierosów i osoby niepalące. Badania wykazują ścieńczenie nabłonka, uszkodzenie błony podstawnej oraz zwiększony poziom IL-6, TNF-α i metaloproteinaz macierzy pozakomórkowej.
FASD (Fetal Alcohol Spectrum Disorders; spektrum płodowych zaburzeń alkoholowych) to zespół trwałych uszkodzeń mózgu i innych narządów dziecka powstających w wyniku spożywania alkoholu przez kobietę w ciąży. Do FASD zalicza się różne zaburzenia rozwojowe: od łagodniejszych trudności w uczeniu się, po cięższe wady fizyczne i neurologiczne. Najbardziej znaną i najcięższą formą jest FAS (płodowy zespół alkoholowy). Data obchodów Światowego Dnia FASD nie jest przypadkowa – dziewiąty dzień dziewiątego miesiąca przypomina o dziewięciu miesiącach ciąży, w czasie których należy zachować pełną abstynencję, aby chronić zdrowie dziecka.
Picie alkoholu w ciąży nie jest zjawiskiem marginalnym. Połowa kobiet w ciąży sięgała po alkohol. Tak wynika z badań przeprowadzanych przez Instytut Matki i Dziecka, w których analizowano próbki włosów i stężenie metabolitu alkoholu – etyloglukuronidu.
Na zaćmę najczęściej chorują osoby starsze. Po 60. roku życia ryzyko jej wystąpienia wyraźnie rośnie, a u większości osób po 70.–80. roku życia można stwierdzić mniejsze lub większe zmętnienie soczewki. Choroba może pojawić się także u osób młodszych wtedy, gdy występują dodatkowe czynniki ryzyka. Zdarza się, że zaćma występuje u dzieci – tzw. zaćma wrodzona, która najczęściej wiąże się z czynnikami genetycznymi lub powikłaniami w trakcie ciąży.
– Zaćmy nie da się wyleczyć za pomocą leków czy kropli do oczu. Jedyną skuteczną metodą leczenia jest operacja okulistyczna, która polega na usunięciu zmętniałej naturalnej soczewki i zastąpieniu jej sztuczną soczewką wewnątrzgałkową – wyjaśnia dr n. med. Wojciech Myga, okulista, ordynator Oddziału Okulistyki w Weiss Klinik, Scanmed.
Lekarze i przedstawiciele pacjentów zaapelowali o udostępnienie czterech leków na nowotwory układu pokarmowego, które zostały zarejestrowane w ostatnich latach i znalazły się na tegorocznej liście TOP TEN ONKO 2025. Podczas debaty w Centrum Prasowym PAP podkreślili konieczność wyznaczania priorytetów onkologicznych, czyli typowania terapii, które można szybko objąć refundacją, przy jednoczesnym uwzględnieniu potrzeb najbardziej zaniedbanych systemowo grup pacjentów, korzyści klinicznych i możliwości finansowych NFZ.
Lista priorytetów refundacyjnych TOP 10 ONKO powstaje od pięciu lat na podstawie opinii członków zarządu Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej. W tegorocznej edycji listy silną reprezentację – 4 na 10 - miały terapie do leczenia chorych z nowotworami układu pokarmowego. Były to dwa innowacyjne leki na raka żołądka: trastuzumab derukstekan (koniugat) i zolbetuksymab oraz na raka wątrobowokomórkowego – durwalumab w skojarzeniu z tremelimumabem i na raka jelita grubego – enkorafenib + cetuksymab.
Zaburzenia psychiczne, cukrzyca czy otyłość to coraz częstsze problemy zdrowotne polskich dzieci. Ministerstwo Zdrowia szacuje, że wśród dzieci poniżej 15. r.ż. cukrzyca występuje u 17,7 na 100 tys. osób, a w ciągu najbliższych 20 lat liczba chorych może się podwoić. Od września szkoły mają podjąć próbę walki z tymi negatywnymi trendami, wprowadzając nowy fakultatywny przedmiot, czyli edukację zdrowotną.
– Dzieci chorują dziś inaczej niż 20-30 lat temu, ponieważ coraz częściej zmagają się z chorobami cywilizacyjnymi, takimi jak otyłość, cukrzyca typu 2, nadciśnienie, a także z zaburzeniami psychicznymi. To efekt zupełnie innego środowiska, w którym dorastają. Więcej ekranów, mniej ruchu, inne nawyki żywieniowe i większy stres. Z drugiej strony świadomość zdrowotna rodziców i coraz częściej dzieci czy nastolatków jest dziś znacznie większa niż kiedyś. Dlatego nie tylko warto, ale wręcz trzeba rozmawiać o zdrowiu od najmłodszych lat, tak jak uczymy dzieci czytać czy liczyć. Pewne zasady powinny być fundamentem edukacji. Zęby trzeba myć dwa razy dziennie, cukier szkodzi, podstawą nawodnienia jest woda, codzienny ruch jest konieczny, czas spędzany przed ekranem należy ograniczać. Równie ważne jest uświadamianie, że istnieje zdrowie psychiczne, o którym dzieci często nic nie wiedzą, oraz że dziewczynki i chłopcy mogą potrzebować innego podejścia do dbania o siebie. Wprowadzenie edukacji zdrowotnej jako przedmiotu w szkołach to dobry krok, ale powinien być on tylko jednym z elementów całościowego, długofalowego programu edukacji prozdrowotnej, który realnie wpłynie na przyszłość naszego społeczeństwa – mówi lek. Krzysztof Urban, specjalista medycyny rodzinnej enel-med.
Co czwarta hospitalizacja ukraińskich dzieci w Polsce była spowodowana chorobą, której można zapobiegać drogą szczepień. Akcja „Zapytaj o szczepienie” skierowana do lekarzy i pracowników ochrony zdrowia ma na celu zbudowanie nawyku pytania pacjentów o szczepienia. To może zmienić bardzo wiele – zwiększyć odsetek zaszczepionych, a tym samym przyczynić się do wzrostu odporności populacyjnej. Akcja jest inicjatywą realizowaną przez Fundację Instytutu Matki i Dziecka (FIMiD) w partnerstwie z Biurem UNICEF ds. Reagowania na Potrzeby Uchodźców w Polsce w ramach projektu „Zaufaj szczepieniom”. Akcję aktywnie wspiera Instytut Matki i Dziecka.
– Świadomość uchodźców dotycząca obowiązujących w Polsce szczepień jest nadal niska. Dlatego tak ważna jest akcja „Zapytaj o szczepienie”, która apeluje do wszystkich pracowników medycznych o to, żeby przy okazji każdej wizyty przypominali wszystkim pacjentom – zarówno obywatelom polskim, jak i uchodźcom czy migrantom o możliwości uzyskania bezpłatnego świadczenia – mówi dr hab. n. med. Iwona Paradowska-Stankiewicz, krajowy konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych oraz epidemiologii.
Choroby układu sercowo-naczyniowego nadal pozostają główną przyczyną zgonów w Polsce, jak też na całym świecie. Liczne badania jednoznacznie pokazują, że aż 75% tych schorzeń można skutecznie zapobiec poprzez odpowiednią modyfikację stylu życia. Szczególnie niekorzystny wpływ na serce ma długotrwałe siedzenie. Dlatego tak ważne są regularne przerwy podczas pracy przy komputerze – nie bez powodu są one zagwarantowane przepisami prawa. A zamiast spędzać czas przed telewizorem czy z mediami społecznościowymi warto wybierać aktywne formy odpoczynku: spacery czy proste ćwiczenia rozciągające.
Jak twierdzi dr Sriram Madhav Nene, amerykański chirurg kardiotorakalny: długie, nieprzerwane siedzenie spowalnia krążenie, napina mięśnie oraz osłabia metabolizm. Co za tym idzie, brak aktywności i „zasiedzenie się” wpływają na problemy sercowo-naczyniowe tak samo jak nawyk palenia. Ten punkt widzenia potwierdza badanie opublikowane w JAMA Cardiology, obejmujące dane od ponad 100 tys. osób z 21 krajów, które wykazało, że osoby siedzące ponad 8 godzin dziennie bez przerw są aż o 19% bardziej narażone na choroby serca i przedwczesną śmierć, niezależnie od poziomu aktywności fizycznej poza pracą. Z kolei przegląd badań opublikowany w Journal of Physiology dowodzi, że brak przerw w siedzeniu prowadzi do upośledzenia funkcji śródbłonka naczyń krwionośnych już po kilku godzinach. Zaburzenia te mogą być pierwszym krokiem do miażdżycy i nadciśnienia.
Zakażenie może rozwinąć się w każdej ranie niezależnie od przyczyny jej powstania i jest najczęstszą przyczyną opóźnienia gojenia oraz narastających powikłań. Szacuje się, że aż 1/3 zakażeń ran pooperacyjnych związana jest z obecnością bakterii opornych na antybiotyki, a w przypadku owrzodzeń przewlekłych wskaźniki oporności sięgają ponad 50%. Biofilm bakteryjny, typowy dla ran trudno gojących się, jest niewrażliwy na wiele leków miejscowych i stanowi jedną z głównych przyczyn nieskutecznej terapii. Tymczasem aż 5,5 miln opakowań wody utlenionej oraz ponad pół miliona sztuk kwasu bornego sprzedano w polskich aptekach tylko w 2023 r., mimo że ich stosowanie w leczeniu ran odradzają eksperci. Infekcje miejscowe są nie tylko typowym powikłaniem w leczeniu ran, lecz także głównym czynnikiem odpowiedzialnym za dramatyczne pogorszenie się ich stanu. Nieleczone lub źle rozpoznane zakażenia niszczą tkanki, prowadzą do pogłębienia uszkodzeń, sepsy, amputacji i istotnych kosztów dla systemu zdrowia.
W Uniwersyteckim Centrum Klinicznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego rozpoczęto pionierski program oceny bezpieczeństwa i efektywności implantacji cewników centralnych wprowadzanych przez żyłę obwodową (ang. Peripherally Inserted Central Catheters – PICC) przez wyspecjalizowany pielęgniarski zespół dostępu naczyniowego pod nadzorem lekarzy. Inicjatywa ta jest pierwszym tego typu projektem w Polsce. Badania międzynarodowe pokazują, że wskaźnik powodzenia tego zabiegu w wykonaniu przeszkolonych pielęgniarek sięga średnio 90–99%, co jest porównywalne z wynikami osiąganymi przez lekarzy. Dodatkowo takie rozwiązanie skraca czas oczekiwania pacjenta na zabieg nawet o 40% i znacząco redukuje ryzyko powikłań, w tym zakażeń czy odmy opłucnowej.
Przewlekła zapalna demielinizacyjna polineuropatia (CIDP) to rzadka, wyniszczająca choroba neurologiczna, w której organizm atakuje własne nerwy obwodowe. Szacuje się, że w Polsce na CIDP choruje ok. 2600 osób (czyli ok. 0,007% populacji). U podłoża CIDP leży nieprawidłowa reakcja układu odpornościowego, który atakuje osłonki mielinowe nerwów obwodowych. Proces ten prowadzi do ich uszkodzenia, a w konsekwencji do osłabienia mięśni i zaburzeń czucia. Choroba rozwija się zwykle stopniowo, chociaż zdarzają się przypadki o bardziej gwałtownym przebiegu. Schorzenie może mieć charakter postępujący, gdy objawy nasilają się stale w czasie, lub rzutowo-remisyjny, gdy pojawiają się nawroty i okresy remisji. U ok. 10% chorych przebieg jest jednofazowy – po leczeniu uzyskuje się trwałą poprawę. Ze względu na niespecyficzność objawów CIDP bywa mylona z innymi chorobami nerwowo-mięśniowymi. Leczenie CIDP może być w Polsce realizowane w ramach programu lekowego B.67. Od 1 lipca dostępna jest w nim nowa opcja terapeutyczna – immunoglobulina podskórna z hialuronidazą, która może znacząco poprawić jakość życia pacjentów z CIDP, a także przynieść wymierne oszczędności systemowe. Z dostępnych danych literaturowych wynika, że u ok. 40% pacjentów leczenie sterydami nie działa w oczekiwany sposób lub jest przeciwwskazane – w Polsce to ponad 1000 osób, dla których podstawą terapii są immunoglobuliny. Dane z badania PATH pokazują, że aż ok. 90% z nich dobrze odpowiada na leczenie immunoglobulinami dożylnymi, osiągając stabilizację choroby.
Rak płuca to w Polsce jeden z najczęściej diagnozowanych nowotworów złośliwych i jednocześnie najczęstsza przyczyna zgonów z powodu chorób onkologicznych zarówno wśród mężczyzn, jak i kobiet – co odzwierciedla również globalne trendy. Jak wynika z danych Krajowego Rejestru Nowotworów, liczba zachorowań na raka płuca wynosi około 22 tys. rocznie, a prognozy na 2025 r. przewidują wzrost aż do 23,5 tys. przypadków. Blisko 80% stanowią chorzy z niedrobnokomórkowym rakiem płuca, z czego aż 76% to pacjenci w zaawansowanym stadium choroby. Znaczna część chorych to osoby powyżej 65. r.ż., obciążone innymi chorobami przewlekłymi, takimi jak niewydolność serca, cukrzyca, POChP czy choroby nerek. Osłabiona sprawność fizyczna oraz wysoka wrażliwość na toksyczność chemioterapii sprawiają, że wielu z nich nie może otrzymać standardowego leczenia. W tej grupie pacjentów najczęściej stosuje się obecnie leczenie w postaci jednolekowej chemioterapii.
– Skuteczność takiego leczenia jest ograniczona, gdyż działania niepożądane chemioterapii mogą być obciążające dla pacjenta, co przekłada się na obniżoną jakość życia i niekorzystne rokowanie. Tymczasem wiek nie powinien decydować o kwalifikacji do leczenia – ta populacja powinna być objęta szczególną troską systemu ochrony zdrowia – zwraca uwagę Aleksandra Wilk, dyrektor Sekcji Raka Płuca Fundacji To się Leczy.
Z badania potrzeb pielęgniarskich w zakresie profesjonalnej terapii ran przeprowadzonego w ramach kampanii „Rany pod kontrolą” (24 lutego do 17 marca 2025 r.) wynika, że znaczna część pielęgniarek w Polsce pracuje z pacjentami cierpiącymi na trudno gojące się rany, nie mając wystarczającego wsparcia systemowego. Procedury postępowania z ranami funkcjonują jedynie w 40% placówek, a 14,5% badanych nie wie nawet, czy w ich miejscu pracy taka procedura obowiązuje. Najczęściej wskazywane problemy to zbyt mały zakres uprawnień pielęgniarek oraz brak odpowiedniego przeszkolenia – aż 76% respondentów uważa, że potrzebują oni dodatkowych kompetencji. Co drugi badany przyznaje, że współpraca z lekarzami w leczeniu ran nie jest wystarczająco efektywna, a trzy czwarte ocenia, że pacjenci nie mają odpowiedniej wiedzy na temat pielęgnacji ran. Tylko 22% pielęgniarek i pielęgniarzy uważa, że w Polsce skutecznie zapobiega się powikłaniom i zakażeniom ran. Wyniki badania wskazują wyraźnie: terapia ran w Polsce wymaga ustandaryzowania, systemowego wsparcia i lepszej edukacji – zarówno profesjonalistów, jak i pacjentów.
Zdecydowana większość badanych deklaruje, że w ich codziennej praktyce spotykają się z ranami – najczęściej są to odleżyny, owrzodzenia żylne, rany chirurgiczne i stopa cukrzycowa. Jednocześnie tylko 40% respondentów potwierdza istnienie procedur leczenia ran w miejscu pracy. Aż 76% wskazuje, że potrzebuje dodatkowego przeszkolenia – najczęściej z zakresu doboru specjalistycznych opatrunków (91%), diagnozy ran (74%), zasad antyseptyki (75%) oraz stosowania substancji przeciwdrobnoustrojowych (59%). Wymieniane były również takie aspekty, jak umiejętność edukacji pacjenta czy oceny infekcji.
Tegoroczna edycja konferencji – The 3rd Central and Eastern Europe Summit 2025 poświęcona będzie kluczowemu zagadnieniu: „Prevention & Intervention Heart Team – Complex Patients, Shared Decisions” („Prevention & Intervention Heart Team – złożony pacjent, wspólne decyzje”), czyli integracji multidyscyplinarnego podejścia w kontekście leczenia pacjenta kardiologicznego. W obliczu dynamicznych zmian w systemie opieki zdrowotnej rosnąca złożoność przypadków sercowo-naczyniowych wymaga zespołowego podejścia, opartego na współpracy, łączącego różnorodną wiedzę specjalistyczną w celu uzyskania optymalnych wyników leczenia pacjentów. Kompleksowy program obejmie pełne spektrum leczenia miażdżycowej choroby sercowo-naczyniowej (ASCVD) w obliczu wielochorobowości, z udziałem wybitnych międzynarodowych i polskich ekspertów.
Podczas konferencji odbędą się interaktywne prezentacje przypadków, warsztaty i panele ekspertów, mające na celu przełożenie dowodów na praktykę kliniczną. Patronem medialnym konferencji jest wydawnictwo Medyk.
Więcej informacji: https://prev-interv.com/
Komitet Organizacyjny:
Dr hab. Marta Kałużna-Oleksy
Prof. dr hab. Izabella Uchmanowicz
Dr hab. Michał Hawranek
Dr hab. Bartosz Hudzik, prof. SUM
Alergia u dzieci to nie tylko sezonowy katar czy kichanie. To poważne schorzenie, które znacząco wpływa na codzienne życie najmłodszych i ich rodzin. Badanie przeprowadzone w 2025 r. przez Polskie Towarzystwo Chorób Atopowych ujawniło, że aż 94% respondentów zauważa negatywny wpływ objawów alergii na codzienne funkcjonowanie ich dzieci – zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Najczęściej zgłaszane konsekwencje alergii to:
Rodzice wskazują również na objawy emocjonalne, takie jak rozdrażnienie, obniżony nastrój czy poczucie wykluczenia społecznego. Alergia prowadzi też do częstych infekcji dróg oddechowych i zapaleń ucha, które skutkują nieobecnościami w przedszkolu i szkole. Wielu rodziców podkreśla, że infekcje te mają poważny charakter – powtarzające się zapalenia płuc i oskrzeli nierzadko wymagają hospitalizacji. To pokazuje, że alergia u dzieci to nie tylko katar i kichanie – to poważna choroba, która wpływa na rozwój, edukację i jakość życia najmłodszych.
Na skróty
Copyright © Medyk sp. z o.o