Ostatnie 25 lat przyniosło ogromny rozwój metod leczenia nowotworów. Do chemioterapii dołączyły terapie celowane i immunoterapia, a o wyborze leczenia coraz częściej decydują zmiany molekularne występujące w komórkach nowotworowych.
– Na początku wieku w leczeniu systemowym dysponowaliśmy właściwie tylko chemioterapią, a w niektórych nowotworach także hormonoterapią, która miała wówczas znacznie mniejsze znaczenie. Chemioterapia zabija wszystkie dzielące się komórki. Komórki nowotworowe mają tę cechę, ale przecież w zdrowym organizmie również występują komórki, które się dzielą – rozrodcze, krwiotwórcze czy nabłonkowe. Stąd brała się toksyczność chemioterapii i jej duże ograniczenia, ponieważ nie można było bezpiecznie zwiększać dawki – mówi agencji Newseria prof. dr hab. Jacek Jassem, kierownik Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Chemioterapia nadal jest ważną częścią leczenia onkologicznego, ale nie jest już jego jedyną podstawą. Stosowanie jej razem z terapiami celowanymi, immunoterapią lub innymi metodami znacznie rozszerzyło możliwości leczenia. Według najnowszego raportu American Cancer Society „Cancer Statistics, 2026” szczególnie wyraźną poprawę odnotowano w przypadku nowotworów, które jeszcze niedawno wiązały się z bardzo złym rokowaniem. Między połową lat 90. a okresem 2015–2021 odsetek pięcioletnich przeżyć względnych wzrósł w przypadku szpiczaka mnogiego z 32 do 62%, raka wątroby z 7 do 22%, a raka płuca z 15 do 28%.
Lepsze są także wyniki leczenia choroby zaawansowanej. Dla wszystkich nowotworów rozpoznanych w stadium rozsiewu pięcioletnia przeżywalność względna podwoiła się – z 17% w połowie lat 90. do 35% wśród pacjentów zdiagnozowanych w latach 2015–2021. Autorzy raportu wiążą tę poprawę z rozwojem metod leczenia, ale również z wcześniejszym wykrywaniem choroby.
Przykładem skuteczności terapii celowanych jest przewlekła białaczka szpikowa. Według American Cancer Society odsetek pięcioletnich przeżyć względnych wzrósł z 22% w połowie lat 70. do 70% wśród pacjentów zdiagnozowanych w latach 2015–2021. Autorzy raportu przypisują tę poprawę przede wszystkim inhibitorom kinaz tyrozynowych, dzięki którym większość chorych może żyć niemal tak długo jak osoby z populacji ogólnej.
– To, co wydarzyło się w XXI wieku i zostało nagrodzone Nagrodą Nobla, to rozwój immunoterapii, która nie działa bezpośrednio na nowotwór, lecz odblokowuje mechanizmy pozwalające naszym limfocytom T działać pełną parą. To główna broń układu immunologicznego przeciwko nowotworom. Nadanie pełnej mocy naszemu układowi odpornościowemu, przyhamowywanemu przez komórki nowotworowe, pozwoliło osiągnąć spektakularną poprawę wyników leczenia – podkreśla prof. Jassem.
Immunoterapia przyniosła przełomowe wyniki najpierw w leczeniu zaawansowanego czerniaka. W Stanach Zjednoczonych w latach 2013–2016 współczynnik zgonów z powodu czerniaka zmniejszył się łącznie o 17,9%. nie.
– Nagle okazało się, że w rozsianym czerniaku, w którym większość chorych umierała w ciągu roku, można osiągnąć wieloletnie przeżycia. Ci ludzie żyją czasem z kontrolowanym nowotworem tak jak osoby zdrowe i umierają z innego powodu. Rozsiany czerniak stał się chorobą przewlekłą. Później był niedrobnokomórkowy rak płuca, a następnie szereg innych nowotworów. To idzie pełną ławą i właściwie niewiele jest dziś nowotworów, w których immunoterapia nie działa – ocenia prof. Jassem.
Rozwój diagnostyki molekularnej również otworzył możliwość zastosowania tego samego leku w różnych nowotworach, jeśli występuje w nich wspólna zmiana molekularna.